Remigiusz Mazur Hanaj - wywiad

Remigiusz Mazur Hanaj to urodzony w 1966 muzyk, etniczny eksplorator i archiwista - poprzez tworzoną przez siebie serię "In Crudo". Juror Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu. Członek Takich Zespołów jak Księżyc, Wędrowiec, Pies Szczeka i duetu z Agatą Harz.
Udzielił mojemu blogowi krótkiego wywiadu
  1. Kiedy zaczynam myśleć o polskiej muzyce, w sposób ogólny, a potem przechodzę ku tej małej części jaką jest poszukująca muzyka odwołująca się do źródeł, jest mi dość trudno znaleźć wykonawców, którzy swoje muzyczne eksploracje prowadzili w sposób ekstensywny, nadając im kształt czegoś głębokiego, dotykającego tajemnicy zawartej w tym co leży pomiędzy poszukiwaniem, eksperymentem a czymś duchowym. Ty Remku, wydajesz się ze swoją aktywnością, która obejmuje rozmaite peregrynacje podpadać pod ten rodzaj muzycznego charakteru. Powiedz jak Ty widzisz swoją działalność – dziś i z perspektywy czasu to co było wcześniej.
    Myślę, że to ludzka rzecz. Zwyczajna człowiekowi pobudka mną kieruje. Każdy to widzi, lecz w różnym stopniu sobie to uświadamia. Nie musi. Ruch, zmiana miejsca, wirowanie na jednej desce, stąpanie po linie, wszystko ze szklanką na głowie – z jednej strony nieskończone, kształtne i nadzwyczaj kruche bogactwo życia, a z drugiej bezkształt, nieokreśloność i nadzwyczaj trwały brak, wzierająca się w świat idiotyczna drzazga pustki nie do wyjęcia. I te dwie strony interferują ze sobą, droga ci migoce pod stopami. Muzyka potrafi to wszystko oddać naraz, to rozpięcie śmieszno-płaczliwe. I każdy ma swój soundtrack. Nawet jak sam nie gra, a, jak to powiedział Marian Bujak, „leży sobie, włącza i grają mu”. Można robić setki ważnych rzeczy, ja akurat głównie słucham i gram. Może tak jest łatwiej? Nie wiem, po prostu mam taki mus.
  1. Jak widzisz rozwijanie własnych umiejętności w kontekście charakteru muzyki którą tworzysz?
    Muzyka tradycyjna, którą się długo zajmowałem, większą wagę przywiązuje do pewnych całości, okresów (w sensie zgrupowanych taktów), niż do pojedyńczych dźwięków, do energii niż do treści. Ja skupiam się teraz z jednej strony, przy tworzeniu z użyciem narzędzi elektronicznych, na barwie, ale nie dla niej samej, nie dla estetów i audiofilów, bo ja jestem ze świata low fi, a z drugiej strony w grze na intrumentach, skrzypcowej zwłaszcza, interesuje mnie że tak powiem wolnościowe frazowanie, wolne również od akademickiego improwizowania – tu myślę, że sporo mi dało obcowanie z polską muzyką ludową.
  1. Kto miał na Ciebie muzycznie największy wpływ i dlaczego?
    Tych wpływów było sporo i one wszystkie tkwią we mnie, po prostu w zależności od okoliczności życiowych ujawniają się te, a inne śpią i czekają na swój moment. Najgłębszy wpływ zarówno jeśli chodzi o formę, ekspresję jak i filozofię tworzenia muzyki to sprawka This Heat. Chociaż może tego tak wyraźnie nie widać w tym co robię, ta kapela rządzi mną z ukrycia. Oczywiście było wiele mniej lub bardziej przemijających fascynacji, zwłaszcza związanych z intensywnie przeżywaną, agresywnie romantyczną młodością. No i śpiew, z językami lub nie – Meredith Monk z Ameryki, Karolina Łagowska z Roztocza.
  2. Powiedz trochę o panie Marianie Bujaku, i o nowym materiale.
    Mieszczuchy lubią doceniać w muzyce ludowej jej dziką naturę i podłączać się do niej jak do kroplówki. Ta nieokiełznana dionizyjskość to oczywiście prawda, ale przesadnie wyostrzona spycha w cień inne wartości. Ja też oczywiście przez to przeszedłem, ale dosyć szybko zrozumiałem, że nie tego szukam, także z racji wieku. Był rok mniej więcej 1993. Właśnie przestałem słuchać Swans i po paru latach odkryłem magnetyczną osobowość i muzykę Bujaka. Na niego czekałem i to okazało się wielkim wyzwaniem i trwałą fascynacją, podobną do This Heat. Marian Bujak był artystą kompletnym, poruszającym się w życiu i w muzyce z kocią zwinnością, zbierającym zioła muzyczne na miedzach kilku wymiarów. Jego gra jest przesycona światłem niczym płótna włoskich mistrzów. Szkoda, że nie urodził się trochę później.
    Na tej mojej płycie jest mało światła, jakiś poblask, prześwit, migotanie. No ale to Bujak i inni ze snu, ich senne profile w rewersie, odrysowane przez dźwiękoczuły papier.
  1. Jaki jest odbiór tego co robisz, czy masz poczucie misji wewnętrznej i czy brak(?) odzewu ze strony osób słuchających muzykę odnoszącą się do źródeł Cię nie zniechęca a może przeciwnie?
    Nie baczę na to, nie oglądam się na nikogo, wreszcie wyrosłem z poczucia misji. A odzew jest wystarczający na tyle, żeby zapewniał minimum komfortu. Długo kochałem bliźniego, a zaniedbywałem siebie, teraz czuję, że łapię równowagę.

  1. Jeśli możesz opowiedz o planach na najbliższą przyszłość.
    Chciałbym opublikować ciąg dalszy swoich nagrań, z tym, że będą to raczej Nagrania Terenowe Uczuć. Zawsze fascynował mnie głos i śpiew. Wciąż jest moją miłością. Kolejna płyta będzie o tym. Chciałbym też napisać kilka piosenek.

Comments

Popular Posts